Podr óżnikiem, który wyruszył w tak daleką drogę, był listo-11<>'./ On to też co dnia przemierza na swym rowerze górzystą okolicę, rozwożąc pocztę. Wszyscy zatem uważają go za światowego człowieka. Powiada on, że Amerykanin nadzwyczaj (/osio dostaje listy i paczki z Ameryki i innych krajów. Prawdę (towiodziawszy, poczta adresowana do Williama Wileya stanowi /nzwyczaj połowę zawartości niewielkiej torby przymocowano) do roweru listonosza.
Cz łonkowie tej rodziny, co wielce dziwi całą okolicę, nie inlilil ze swych winogron wina. Zbierają je we właściwej porze, windy, gdy każde grono pełne jest słodkiego soku. Część / i uch jedzą, tak jak czyni to każdy w wiosce, natomiast resztę wycinkają w prasie do wina. Każdy przecież wie, iż tak właśnie nnlo/y zrobić. Oni jednak, zamiast w beczki, zlewają otrzymany nuK do butelek i zamykają je tak szczelnie, że sok nigdy nie |ii/Miadza się we wspaniałe, lekkie białe wino, z którego słynie In c/ość Italii.
Co wi ęcej, później piją ów sok zamiast wina. Wieśniacy nie liił tego zrozumieć. Ale jak sami powiadają, czegóż innego się spodziewać po cudzoziemcach, zwłaszcza gdy jedno / nich jest czarownicą, jeżeli nie kimś znacznie gorszym.